W nawiązaniu do Haruki Murakamiego i marazmu listopadowego. Studiuję Kronikę Ptaka Nakręcacza i z zadziwieniem spoglądam na przedostatnią stronę, która zawiera pełen wykaz przetłumaczonych książek tegoż autora. Nie wiem czy sięgnę po wszystkie z nich, póki co zanurzam się w świecie codziennego absurdu. Niekoniecznie japońskiego. Absurdu dnia powszechnego. Zwyczajnych, codziennych sytuacji. W sklepie, w metrze i w stołówce. W aucie promotorki, w trakcie mojego pierwszego seminarium magisterskiego. Miało być normalnie, w gabinecie, a skończyło się na konsultacjach w podejrzanie zaparkowanym aucie w jednej z uliczek odchodzących od rynku. Po 21. W praskim mieszkaniu, kiedy sąsiad Aguilera (ponoć nawet utrzymuje więzy rodzinne z tą Aguilera) wparował do mojego pokoju z Samsonem (terier szkocki maści białej) i swoimi dwoma 'podopiecznymi' w wieku gimnazjalnym. Godzina 20, jak okiem sięgnąć ciemność rozświetlona nikłym światłem lamp ulicznych, 4 piętro, strome poddasze, a on chce si...
czadowe zdjecia! pozdrowero
ReplyDelete